Event Manager News

Makata dla Ambasady Izraela

grudzień 2015

Podczas tegorocznego PZU Maratonu Warszawskiego, Ambasada Izraela przygotowała dla uczestników biegu oraz ich kibiców specjalną strefę zwaną Wyspą Izrael. Za jej zbudowanie oraz koordynowanie atrakcji organizowanych na jej terenie odpowiedzialny był dom produkcyjny Makata Creative Group.

Na Wyspie Izrael goście mogli wypocząć wśród palm, odbyć trening wraz z trenerami fitness z klubu Gravitan i poznać wiele ciekawostek na temat Izraela prezentowanych przez Michała Piróga, który m.in. wspólnie z uczestnikami wydarzenia grał w tradycyjne, izraelskie gry. Animatorzy, wyglądający jakby dopiero skończyli plażowanie na pięknej, słonecznej plaży w Tel-Awiwie, rozdawali zwycięzcom upominki związane z Izraelem. Dzieci natomiast bawiły się pod okiem profesjonalnych opiekunów 
z przedszkola Ala ma Kota, a program atrakcji dla nich zawierał m.in. budowanie z wielkich, drewnianych klocków czy warsztaty kaligrafii hebrajskiej i malowanie farbami na specjalnie przygotowanych do tego ścianach.

O wrażenia dźwiękowe zadbał profesjonalny DJ miksujący dla gości najnowszą, izraelską muzykę. Punktem kulminacyjnym wydarzenia był trening relaksacyjny z najszybszymi biegaczami zaproszonymi przez Ambasadę Izraela na maraton (było ich aż 64).

Największe wrażenie na odwiedzających wyspę robił wielki, kolorowy napis "szalom", czyli hebrajskie przywitanie, które dosłownie znaczy "pokój". Strefę odwiedziło wielu znakomitych gości w tym Pani Ambasador Izraela w Polsce, Anna Azari.

Celem stworzenia strefy była promocja Państwa Izrael jako przyjaznego miejsca dla turystów i doskonałego kierunku na aktywne wakacje.

Dom produkcyjny Makata odpowiadał za kompleksową realizację działań w zakresie aranżacji scenografii, koordynacji techniki: nagłośnienia, oświetlenia i multimediów oraz nadzoru nad przebiegiem całego eventu.
Wydarzenie odbyło się w dniach 26-27.09.2015 r.

Nowy Marketing

Zmiany personalne w dziale eventowym MAKATA

listopad 2015

Do zespołu domu produkcyjnego MAKATA dołączył Maciej Pietrzak, obejmując funkcję Client Coordinatora. Gabriela Kacperska awansowała na stanowisko Senior Event Manager.

Do głównych zadań Macieja Pietrzaka należeć będzie budowanie relacji z potencjalnymi klientami i partnerami firmy a także wpieranie działu eventowego na poziomie przetargowym. Związany z branżą spotkań od ponad pięciu lat, wcześniej pracował m.in. na stanowisku Event Managera w Goodman Poland. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Stanowisko Client Coordinatora jest nowoutworzonym w firmie, a jego powstanie wynika z rozwoju działu eventowego i poszerzenia jego grona klientów  – komentuje Wiktor Zbroja, CEO MAKATA Creative Group.

Gabriela Kacperska, która awansowała na stanowisko Senior Event Managera związana jest z firmą MAKATA od trzech lat. Dotychczas pracowała m.in. dla takich klientów jak Avon, Elle, Gala, Glamour, L’Oréal, Mitsubishi , Opel, PKP, Procter & Gamble, Reebok, Skanska i wielu innych.

Dział eventowy, którego szeregi zasilają Maciej Pietrzak i Gabriela Kacperska kierowany jest przez Jacka Żerdzińskiego, Event Directora w Makata Creative Group.

EventMapa

Wielkie otwarcie Galerii Panorama z Makatą

październik 2015

W weekend 19-20 września miało miejsce wielkie otwarcie poznańskiej Galerii Panorama po gruntownym remoncie. Makata Creative Group była producentem wykonawczym wydarzenia, które na czas trwania zapewniło galerii wzrost liczby klientów o 250% każdego dnia. 

Galeria handlowa Panorama to jedna z najdłużej działających galerii handlowych nie tylko w Poznaniu, ale również w całej Polsce. Po kompleksowym remoncie wzbogaciła swoją ofertę o nowych najemców.

Uroczystościom otwarcia towarzyszył szereg atrakcji przygotowanych dla mieszkańców Poznania. Dwudniowe świętowanie rozpoczęło się festiwalem food trucków. W sobotę rano, przed galerią stanęło osiem samochodów oferujących gościom dania z różnych stron świata. Specjalnie przeszkolone hostessy przez cały dzień informowały gości o planowanych atrakcjach i kierowały ich w miejsca warte odwiedzenia. W ciągu całego dnia, co godzinę konferansjer przeprowadzał krótkie konkursy dla gości, w których nagrodami były kupony do food trucków. Jednakże największą atrakcją dla wszystkich zebranych osób był wieczorny koncert Margaret. Tuż przed nim odbył się pokaz szkoły tańca Egurrola Dance Studio, a występ gwiazdy zapowiedział sam Agustin Egurrola. W koncercie uczestniczyło około 3,5 tysiąca osób.

Niedziela odbyła się natomiast pod hasłem wielkiej akcji charytatywnej. Tego dnia za każdą osobę, która przekroczyła próg galerii zarządcy centrum przekazali 1 zł na rzecz jednej z czterech poznańskich fundacji biorących udział w wydarzeniu. Decyzja o tym na konto której fundacji trafiły pieniądze należała do klientów. Wśród fundacji zaangażowanych w akcję znalazły się: Animal Security, Rakoff, Wielkopolskie Stowarzyszenie Wolontariuszy Opieki Paliatywnej „Hospicjum Domowe” oraz fundacja Niesiemy Nadzieję. Wśród pozostałych niedzielnych atrakcji znalazły się także mobilne planetarium oferujące widowiskowe, profesjonalne pokazy, jak również stacja z atrakcjami naukowymi dla dzieci czy stoisko z symulatorami.

Przy realizacji projektu Makata była odpowiedzialna za koncepcję kreatywną wszystkich działań promocyjnych wraz z ich pełną realizacją, technikę (multimedia, nagłośnienie, oświetlenie), scenografię, kontrolę pracy podwykonawców i wiele innych.
Za koordynację działań ze strony Makata Creative Group odpowiadali: Jacek Żerdziński - Event Director oraz Gabriela Kacperska - Event Manager.
 

Marketer+

Profesjonalna fotografia w świecie social mediów i content marketingu

październik 2015

Trwa cyfrowa rewolucja. Budżety marketingowe zmieniły się na przestrzeni 10 ostatnich lat. Wpływ na to miały rozwijające się coraz bardziej media społecznościowe i rządzący w sieci content marketing. Zmiany te spowodowały chwilową konsternację na rynku profesjonalnej fotografii. Branża zaczęła zadawać sobie pytania: „Czy amatorska fotografia podbije sieć i serca klientów?”, „Czy profesjonalne zdjęcia pozostaną już tylko domeną mediów tradycyjnych?”. Czas jednak dość szybko podsunął na nie odpowiedź.

Media tradycyjne ustępują miejsca sieci, która to stała się najłatwiejszym sposobem dotarcia do klientów. Gwałtowny rozwój fotografii cyfrowej i dostęp do niej dzięki coraz nowocześniejszym smartfonom już jakiś czas temu spowodowały postawienie przez przedstawicieli branży związanej z social media tezy , że treść generowana przez użytkowników wyprze wkrótce usługi profesjonalne. Tezę tę umacniał kryzys, będący powodem ostrych cięć budżetów na działania w tradycyjnych środkach przekazu, na potrzeby których powstawała większość kampanii reklamowych. Czas jednak zweryfikował oczekiwania klientów i po raz kolejny okazało się, że jak w każdej innej dziedzinie życia, to jakość jest wyznacznikiem sukcesu.

Portale społecznościowe i portale internetowe różnią się bardzo od siebie, ale łączy je jeden bardzo istotny punkt – treść 

We wszystkich przypadkach  tylko ta wartościowa i dobra treść przyciągnie użytkowników. Żyjemy w świecie pędu, ciągłego braku czasu i przeciążenia informacyjnego. Narażeni na tysiące bodźców dziennie, odbiorcy nauczyli się selekcjonować docierające do nich komunikaty. Dlatego też brand managerowie szybko pojęli, że nie mogą podpierać się materiałami słabej jakości, jeżeli chcą zadbać o sposób postrzegania i prezentowania się ich marek. Zrozumieli, że treść musi być wysokiej jakości, jeśli ma się przebić i zostać uznana za wartościową.

W mediach społecznościowych możemy dostrzec dwa podstawowe trendy dotyczące tworzenia treści fotograficznych

Pierwszy to prezentowanie zdjęć, które są najwyższej jakości. I tak w przypadku firm odzieżowych możemy wskazać zdjęcia z kampanii. Taka fotografia ma być bezpośrednio kojarzona przez odbiorców z jakością marki i jej produktów.

Podobnie jest ze zdjęciami, które mają wywołać efekt „wow” . Chodzi o wywołanie zaskoczenia sytuacją na zdjęciu. Tu najważniejsza jest kreacja.  Ważne jest przyciągnięcie choć na chwilę uwagi internauty i zbudowanie dobrego skojarzenia z brandem.

Druga kategoria to zdjęcia o szeroko pojętym charakterze lifestyle'owym. Najczęściej ukazują one chwilę z życia firmy, produkt lub typowych konsumentów. Oczywiście jest to efekt wypracowania podczas produkcji, nie przypadkowości. Zazwyczaj jest tam wyraźnie widoczny lub „przemycony” produkt / element brandingu, ale musi być to zrobione w sposób naturalny i nienachalny. Charakter takich zdjęć w większości jest lekki i ma przypominać zdjęcie zrobione od niechcenia, samodzielnie. Często bohaterowie nie mają kontaktu wzro-kowego z odbiorcą, dzięki czemu wydają się przyłapani, uchwyceni w chwili nieuwagi.

Coraz częściej sesje realizowane są wyłącznie z przeznaczeniem do działań content marketingowych lub na potrzeby social mediów
Wcześniej były one organizowane głównie do mediów tradycyjnych, a prawa do wykorzysta-nia w internecie były traktowane w kategorii dodatku. Takie zdjęcia wykorzystywane są na stronach internetowych firm, ich blogach, w materiałach poradnikowych czy newsletterach. Umieszczane w odpowiednim kontekście, wzmacniają wartościowy przekaz tekstowy i spra-wiają, że jest on bardziej czytelny, przystępny i wiarygodny dla odbiorcy.

Kiedy jednak amatorskie zdjęcia mają rację bytu?

Profesjonalnie produkowane zdjęcia są często przeplatane – w zależności od strategii marki – z amatorskimi zdjęciami typu backstage, z życia marki. Mogą to być ujęcia ważnych wyda-rzeń lub zdjęcia pokazujące codzienną pracę ludzi w firmie. Taki content prezentujący markę od drugiej, tej mniej oficjalnej strony ma zazwyczaj za zadanie ocieplenie jej wizerunku i na-danie firmie bardziej ludzkiej twarzy. Tu nikomu nie przeszkadza, a wręcz wskazana jest, fotografia amatorska, surowa i w pełni „prawdziwa”.
Na co zatem zwrócić uwagę tworząc zdjęcia do internetu? Jakich błędów nie popeł-niać?
Tworząc zdjęcia do internetu trzeba przede wszystkim przeanalizować potrzeby naszej marki. Dobrze jest opracować strategię, która będzie spójna i określi dos and don'ts dla działań w poszczególnych kanałach. Najważniejsze jest poznanie swoich odbiorców i dopasowanie do nich treści, szczególnie w firmach typu B2C. Tylko skierowany do konkretnego targetu przekaz  dobrej jakości ma szansę zaintrygować klienta i zapaść mu w pamięć.

Autorzy tekstu
Imię i Nazwisko Wiktor Zbroja, Jan Szczeniowski

Wiktor Zbroja
założyciel i CEO domu produkcyjnego MAKATA Creative Group, którym kieruje od 2002 roku; twórca i właściciel kilku studiów zdjęciowych w Warszawie wyposażonych w najnowocześniejszy sprzęt fotograficzny w Polsce; z branżą reklamową związany od 1999 roku

Jan Szczeniowski
head of production w domu produkcyjnym Makata Creative Group; rocznie organizuje kilkadziesiąt sesji zdjęciowych zarówno dla małych, lokalnych marek, jak i do największych kampanii reklamowych (m.in.: Play, Orlen, IKEA, Nike, Kompania Piwowarska); współpracuje z najlepszymi polskimi i zagranicznymi fotografami; związany z branżą reklamową od ponad 10 lat

Nowy Marketing

Pięć kardynalnych błędów, których nie należy popełniać tworząc zdjęcie reklamowe Twojej firmy lub produktu

październik 2015

Zdjęcie. W zależności od punktu widzenia to produkt skończenie prosty lub nieskończenie skomplikowany. Szczególnie w czasach, gdy każdy posiadacz telefonu jest fotografem, a rynek fotografii amatorskiej dzięki rozwojowi aparatów cyfrowych jest bardzo szeroki. Z drugiej strony dzięki rozwojowi technologii produkcja zdjęcia reklamowego jest często połączeniem kilkudziesięciu elementów, które muszą ze sobą zagrać. Stąd też wysoka profesjonalizacja i specjalizacja na rynku. Brak wiedzy, strach, ograniczenia finansowe i brak planowania to główne powody przez które powstają słabe zdjęcia reklamowe. Z czego to najczęściej wynika?

Przy tworzeniu zdjęć klienci popełniają błędy niestety często robiąc ze świetnych pomysłów słabe realizacje.

  1. „Mam takiego świetnego fotografa co mi ślub robił!”

Na rynku są w tej chwili tysiące fotografów. To nie żart tylko fakt. Większość z nich robi zdjęcia na eventach czy ślubach. Spora cześć zajmuje się robieniem masowych ilości packshotów. W większości są to dobrzy specjaliści, ale w swoim fachu. Nie są to jednak fotografowie reklamowi. Tych na rynku jest kilkudziesięciu. Do tego są oni wyspecjalizowani. Mamy świetnych fotografów modowych, beauty, samochodowych, packshocistów czy portrecistów. A to tylko ogólne kategorie, bo każdy z tych kilkudziesięciu fotografów ma swój styl i jest jak dobrze dobrane narzędzie do odpowiedniego zadania. Najczęściej dla oszczędności lub z braku świadomości, a czasami z dobrej woli klienci proponują swoich znajomych fotografów, często eventowych lub ślubnych do realizacji kampanii reklamowych. Najczęściej oczekują przy tym, że efekt będzie taki sam jakby robił to specjalista i odpowiedzialność za efekt próbują zepchnąć na swoją agencję lub na produkcję, które odpowiedzialności nie chcą brać. W momencie, w którym dochodzi do realizacji najczęściej niedoświadczony fotograf, mimo dużej pomocy z zewnątrz niestety nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego co się dzieje na około. Trzeba zatem wyraźnie rozróżnić dwie sytuacje:

  1. Zdjęcie reklamowe, gdzie robi się jedno zdjęcie kosztujące kilkadziesiąt tysięcy złotych, na którym trzeba kontrolować każdy, nawet najdrobniejszy element, myśląc jednocześnie o tym jaki efekt chce się nadać w postprodukcji i będąc często po presją agencji i klienta. Precyzyjna robota z dużą odpowiedzialnością.
  2. Zdjęcia, na których znajdują się ludzie podczas zabawy, zdjęcia reporterskie, eventowe robione w dużych ilościach i w wyjątkowych okolicznościach. To praca oczywiście z dużą odpowiedzialnością, gdyż materiał trzeba dostarczyć w odpowiedniej jakości, ale oddaje się klientowi kilkaset różnorodnych zdjęć, które nie muszą być tak dopracowane w detalach jak te reklamowe.

Obie te specjalizacje są zupełnie różne i tak jak fotograf reklamowy raczej się nie sprawdzi na evencie, tak też eventowy nie zrobi dobrej wyspecjalizowanej pracy reklamowej. Zdaj się na swoją agencje lub dom produkcyjny. Do każdej sesji zdjęciowej dostaniesz na pewno kilka propozycji fotografów dobranych do projektu.

  1. Ja przecież za to płacę więc wiem lepiej!

Klientpłaci to wymaga! To oczywiste. Kiedyś znajomy z agencji reklamowej powiedział mi, że niektórzy klienci w agencjach sieciowych poszukują intefejsu do excela, worda i photoshopa. To jest najczęściej ten typ klienta, który sam wie wszystko najlepiej. Zazwyczaj produkcja-agencja-klient (czasami jest to tylko produkcja-klient) tworzą zgrany zespół, który dąży do jak najlepszego efektu. Zdarza się jednak, że któryś z tych elementów nie gra razem z resztą. Niestety najczęściej jest to klient. Może się to wydawać dziwne, bo to jednak jest zleceniodawca i teoretycznie reszta powinna go słuchać.

I tak i nie. Co istotne - w momencie w którym powstaje już zespół składający z się z tych trzech elementów, w większości przypadków jest już klepnięty koncept kreatywny i są uzgodnione założenia produkcyjne. Agencja ma obowiązek wysłuchać klienta i przyjąć wszelkie propozycje i argumenty. Ale ma też prawo razem z fotografem i produkcją bronić swojego konceptu. Dyskusja jest wręcz wskazana by realizacja była jak najlepsza. Gorzej jeśli klient zaczyna wchodzić w kompetencje agencji i fotografa i zmieniać kreacje w trakcie produkcji. Wiele doskonałych sesji zostało utopionych w ten sposób. Najgorsze, że często w wyniku zmian produkcja często nie jest w stanie zrealizować pierwotnego briefu. Zdarzały się nam już nagłe przebudowy zaakceptowanej scenografii, zmiany modeli, zmiany lokacji i inne nagłe zmiany charakteru zdjęcia – i to pomimo wcześniejszych akceptacji i rekomendacji agencji i fotografa.

Z mojego punktu widzenia sytuacja jest banalnie prosta. Jeśli płacisz agencji xxx tysięcy złotych za kreację i kolejne xxx tysięcy za wykonanie zdjęcia fotografowi i produkcji to powinieneś im zaufać. Robili to już setki razy i wiedzą jak to zrobić najlepiej.

  1. Połowa z tych rzeczy przecież nie jest potrzebna!

Weźmy hipotetyczną sytuację. Briefujesz produkcję na zrobienie zdjęcia – dziewczyna z chłopakiem siedzą przy stoliku. Oczywiście ubrani modnie, na bogato. Jedzą piękne podane danie – niech to będzie najbardziej wypasiony steak z warzywami i bajerami. Cała sytuacja jest na tarasie. W górach. A w tle morze. No i oczywiście ma być letnio! A zlecasz wykonanie zdjęcia w grudniu z terminem oddania na styczeń.

Oczywiście dostajesz wycenę. Bo nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Modele, stylizacja make-up, fryzjer, food stylita, scenografia, zdjęcia tła, postprodukcja a to tylko podstawy. Bo rozbite na szczegóły to produkcja na wiele pozycji w kosztorysie

Okazuje się, że masz i możesz wydać 1/10 wycenionego budżetu. Najgorsze, że wszystkie produkcje dały podobne stawki. No to tniemy. Kto to jest ten food stylista? Nie można zamówić czegoś z restauracji? Przecież modelka chyba potrafi się ubrać i pomalować? A przecież Pani „celebrytka” mówiła, ze jej się nie retuszuje, to po co nam postprodukcja? Make-up/fryzjer za xxx pln? U mojej fryzjerki płacę 30 złotych.

Tak, to są prawdziwe pytania od klientów.

W tym momencie zaczyna się czyszczenie kosztorysu z poszczególnych pozycji, najczęściej mimo zastrzegania przez produkcję wyłączenia odpowiedzialności za brak poszczególnych pozycji. Na końcu akceptujesz ogryzek kosztorysu– pod warunkiem, że znajdziesz produkcję i fotografa, który się zgodzi tak pracować. A z ogryzka otrzymujesz efekt, za który wstydzisz się następny rok, jak tylko widzisz swoją reklamę gdzieś na mieście – no ale budżet wydany, to trzeba wykorzystać.

Jakie jest rozwiązanie. Bardzo proste – otwarta rozmowa. Powiedź jakie masz oczekiwania i jaki budżet. Może nie potrzebujesz gór, morza i połowy innych rzeczy. Może wystarczy mądrze zmienić koncept. Dziewczyna, chłopak, bliski kadr, bliżej nieokreślone, rozmyte letnie tło za nimi.

  1. Wykorzystamy to do wszystkiego!

Zdjęcia trzeba robić z głową i planować. Planując media myśl o tym jakich formatów zdjęć będziesz potrzebował. Bardzo często podczas trwania sesji klient lub agencja nagle stwierdza, że może ze zdjęcia poziomego byśmy też zrobili wersje do pionu, bo może kiedyś się przyda. Nie z każdego kadru da się sfotografować ładny pion lub poziom. Prosty przykład – robimy zdjęcie pionowe i do poziomu nie ma scenografii. Ale formatowanie to nie wszystko. W przypadku niektórych zdjęć, na przykład packshotów, przekaz jest bardzo uniwersalny i nadaje się do wszystkich mediów. Ale coraz częściej firmy robią do różnych mediów zdjęcia o różnym natężeniu emocji. Na OOH (out of home) zdjęcia są mocniejsze, bardziej przyciągają uwagę, ale musi być konkret. Z kolei do Internetu zdjęcia są lżejsze, weselsze. Oczywiście spójność kampanii jest na pierwszym miejscu, ale warto zróżnicować przekaz do różnych mediów.

  1. Ale oni to ładnie zrobili! Też tak chcemy!

No i dochodzimy do największego grzechu naszych klientów. Kopiowanie innych kampanii. Na szczęście jest to trend zanikający na polskim rynku, ale wciąż obecny. Szczególnie było to dostrzegalne w mniejszych markach modowych, które „podpierają” się kreacją marek zagranicznych. Zdarzało się wręcz, że zamiast briefu dostawaliśmy zdjęcia z najnowszych kampanii marek globalnych z prośbą o zrobienie takich samych zdjęć. Pomijając całkowicie aspekt pra autorskich, uważam, że lepiej mieć własny pomysł na kampanię, niż kopiować nawet najlepszych. Takie kopiowanie pokazuje też, że marka nie ma pomysłu na działanie długofalowe, bo przecież nie jest w stanie przewidzieć co skopiuje za sezon.

Czym innym jest posługiwanie się referencjami do poszczególnych elementów, jak światło, klimat zdjęć, lokacja czy stylizacja i inspirowanie się czyjąś pracą, a co innego kopiowanie 1:1.

Autor:

Jan Szczeniowski - Head of Production w domu produkcyjnym Makata Creative Group. Rocznie organizuje kilkadziesiąt sesji zdjęciowych zarówno dla małych, lokalnych marek, jak i do największych kampanii reklamowych (m.in. Play, Orlen, IKEA, Nike, Kompania Piwowarska). Współpracuje z najlepszymi polskimi i zagranicznymi fotografami. Związany z branżą reklamową od ponad 10 lat.

Brief

Wywiad Wiktor Zbroja

sierpień 2015

Bazą dobrej produkcji reklamowej jest scenariusz, odpowiednio dopasowany do produktu i konwencji, w jakiej klient przedstawia swoją firmę. Jakie elementy, według Pana, składają się na wartościowy brief? Dzięki jakim informacjom możliwe jest sprostanie wymaganiom i oczekiwaniom klienta?

Naszej pracy przyświeca ważna zasada: im bardziej szczegółowy jest brief, tym lepiej zarówno dla klienta, jak i dla nas. Bierzemy jednak pod uwagę fakt, że nasza branża jest dość specyficzna i niekiedy zwracają się do nas klienci, dla których realizacja sesji zdjęciowej jest czymś rzadkim, a czasem nawet nowym. Wówczas chętnie im pomagamy i podpowiadamy jak przygotować brief, który ułatwi nam wszystkim pracę i sprawi, że osiągniemy zamierzony cel. Takiego problemu nie mamy oczywiście z agencjami reklamowymi czy działami marketingowymi firm, dla których realizujemy produkcje. Są to bowiem klienci, którzy zazwyczaj są pełni świadomi efektu, jaki chcą uzyskać i dokładnie wiedzą jak to opisać. W mojej ocenie dobry brief to coś w rodzaju zabezpieczenia dla obu stron. Jest nie tylko drogowskazem ale często również inspiracją dla całej ekipy produkcyjnej. Ponadto wyraźnie określa cele, które chcemy osiągnąć. Im bardziej jest szczegółowy tym lepiej. Na pewno musi zawierać informację  o ilości zdjęć oraz ich maksymalnie szczegółowy opis. Nawet jeśli jest to tylko opis typu: dwa portrety i trzy zdjęcia pełne postaci na jednolitym tle. Jeszcze lepiej jeśli brief określa grupę docelową oraz tzw. główną myśl, która ma nam przyświecać przy realizacji danej sesji zdjęciowej. Wszelkie referencje klimatu zdjęć i ich poszczególnych elementów są pomocne. Jeśli pracujemy z klientem pierwszy raz, ważne jest też dogłębne poznanie samej marki, jej sytuacji rynkowej i cech, które ją wyróżniają i mogą zagwarantować przewagę nad konkurencją. To ich zaakcentowanie będzie miało wpływ na dalsze sukcesy naszego klienta. 
Niestety wciąż zdarzają się klienci, którzy pytają „ile kosztuje u Was sesja zdjęciowa?”. Nie mają świadomości, że jest to produkt szyty na miarę i jego koszt jest całkowicie zależny od wymagań zleceniodawcy, czyli właśnie briefu.

Ludzie lubią reklamy - te kreatywne, nienachalnie i rzetelnie przedstawiające produkt. Jak wywołać emocje, dzięki którym konsumenci pokochają to, co im oferujemy?

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że ludzi poruszają emocje. Samo rzetelne przedstawienie produktu nie zadziała jeśli nie uda nam się zakorzenić w pamięci odbiorcy. A najlepiej zapamiętujemy to, co kojarzy się w jakiś konkretny, zdefiniowany sposób - najlepiej pozytywnie. To co wzrusza, czy cieszy. Na tym polega kreatywność. Przykładem są strategie Pepsi i Coca-Coli. Globalnie ich kampanie działają na emocjach. Nikt nie pokazuje w spotach, czy też na billboardach, na pierwszym miejscu ceny i nie zachęca do zakupu tylko dlatego, że jest taniej. Produkty te są do siebie bardzo podobne w związku z czym marki te próbują podbić serca konsumentów i inwestują w tzw. storytelling, który bazuje przede wszystkim na emocjach (#PocałujRadość, #WyzwaniePepsi). Sama walka cenowa odbywa się już na półkach i w gazetkach marketów. Choć trzeba zaznaczyć, że jeżeli konsument bardziej lubi jedną z tych marek, to mała różnica w cenie nie sprawi, że zmieni swoje preferencje.
Wywołanie emocji zależy oczywiście od grupy docelowej i samego produktu. Nie ma uniwersalnego przekazu. Inaczej się przygotowuje kampanie np. dla marek samochodowych, a zupełnie inaczej dla biżuterii.

Dowodem na zachwyt widzów jest moment, kiedy reklama staje się wirusowa. Mimo że produkcja viralowych spotów nie zawsze jest możliwa do zrealizowania za małe pieniądze, to często kojarzy się z amatorszczyzną. Jak zatem podejść do wykonania wirusowego wideo?

To jest pytanie, na które próbują odpowiedzieć kreacje na całym świecie. Gdyby jakaś agencja miała team kreatywny wymyślający zawsze działające virale, byłby to złoty interes. Wbrew pozorom wykonanie przemyślanego filmu viralowego który celowo ma wyglądać na amatorski i chwytać widza za serce, to tak samo skomplikowana produkcja jak każda inna. Co więcej, osiągnięty efekt musi być całkowicie naturalny, inaczej odbiorca wyczuje fałsz i z naszej pracy nici. 
Nawet gdybym miał receptę na wykonanie zawsze skutecznej, globalnej kampanii wirusowej to na pewno zachowałbym ją dla siebie

Jak dodać reklamie charakteru? Na co warto postawić, aby zabłysnąć?

Po pierwsze: postawić na dobry koncept kreatywny. Po drugie: nie bać się niekonwencjonalnych rozwiązań. Po trzecie: nigdy nie podchodzić do reklamy zachowawczo, a wręcz przeciwnie - szukać nowatorskich, awangardowych rozwiązań. Najwięcej zyskują marki postępujące, odważnie. I po czwarte nie oszczędzać na jakości. Trzeba zaufać specjalistom i powierzyć w ich ręce realizację. Z doświadczenia wiemy, że to właśnie z zaufaniem klienci mają największy problem. Nie dziwi mnie to jako, że zawsze ktoś odpowiada za wydany na kampanię budżet. 

Wiktor Zbroja – z rynkiem fotografii reklamowej związany od 1999 roku. Założyciel i CEO domu produkcyjnego MAKATA Creative Group, którym kieruje od 2002 roku. 

Nowy Marketing

O znaczeniu współczesnej fotografii, jej drogach rozwoju i rodzajach rozmawiamy z Janem Szczeniowskim

sierpień 2015

Jak oceniłby Pan znaczenie fotografii we współczesnym świecie? Obrazy zdają się atakować nas ze wszystkich stron...

Właśnie z tego powodu znaczenie fotografii jest wciąż duże. W tej chwili jesteśmy atakowani przez wiele obrazów, ale ogromna część z nich to rysunki, grafiki, rendery 3D i inne formy wizualne, które są oczywiście atrakcyjne dla odbiorców, ale nigdy nie będą miały w sobie prawdy i szczerości fotografii. 
Dzięki tej różnorodności znaczenie fotografii wzrasta. Tylko ona jest w stanie oddać w pełni naturalność, szczególnie ludzi. W przypadku obiektów jest inaczej. Około połowy reklam samochodów to w tej chwili rendery. Są bardzo fotorealistyczne, często prawie nie do odróżnienia od fotografii, w szczególności jeśli łączone są z naturalnym tłem. 
W przypadku ludzi to się jednak nie sprawdza gdyż nie chodzi tu tylko o sumę elementów, z których składa się człowiek, ale przede wszystkim o emocje, które odczytujemy z napięcia mięśni, z oczu, z postawy. Nie sposób oddać tego w 100% naturalnie sztucznymi, niefotograficznymi środkami wizualnymi.
Dlatego właśnie fotografia jest środkiem przekazu najbliższym ludzkiemu postrzeganiu. To, co na co dzień rejestruje nasz wzrok, najłatwiej jest oddać zdjęciem. W nim znajduje się szczerość i prawdziwość przekazu, dzięki czemu jest ono najłatwiej przyswajalne dla odbiorców.

Jakie trendy w fotografii przewiduje Pan w ciągu najbliższych 2 lat?

Z przewidywaniem trendów na następne dwa lata jest trochę tak, jak z przewidywaniem pogody na następne dwa tygodnie. Mogę najwyżej zgadywać. Jednak moim zdaniem fotografia będzie coraz bardziej naturalna. Coraz mniej „plastikowa”. W reklamie będzie bliższa klimatem Instagramowi niż mocno postprodukowanym reklamom z okolic 2010 r. Jednak wciąż będzie trzymała jakość i profesjonalizm realizacji.

MAKATA robi zdjęcia celebrytom, współpracuje ze znanymi magazynami. Z jakich projektów jest Pan szczególnie dumny?

To jest bardzo trudne pytanie. Realizujemy ponad 60 projektów rocznie, więc trudno wybrać te z których jesteśmy szczególnie dumni. Osobiście wyjątkowo dumny jestem, z tego że mamy szansę pracować z ludźmi naprawdę zdolnymi. Mam na myśli nie tylko fotografów, ale także scenografów, postproducentów, stylistów, makijażystów czy fryzjerów. W Polsce mamy świetnych specjalistów, na światowym poziomie. Jakość, którą dajemy naszym klientom jest w pełni porównywalna z zachodem. Nie ma wstydu, jest duma! 
Jeśli chodzi o konkretne projekty to są to takie, które na etapie produkcji były przygodami. Na pewno należy do nich sesja którą realizowaliśmy dla HBO z Robertem Wolańskim. Zdjęcia plenerowe w listopadzie, w Bieszczadach, na planie serialu, do tego koordynacja całości z produkcją Watahy w bardzo zmiennych warunkach pogodowych, były dla produkcji trzema dniami pracy po ponad 20h dziennie.
Oczywiście dużą, wciąż trwającą przygodą jest stała współpraca przy kampanii dla Play, do której udało nam się zrealizować większość zdjęć. Pod względem produkcyjnym i fotograficznym sytuacja jest teoretycznie prosta, jednak wysokie tempo połączone z wymaganiami jakościowymi są zawsze wyzwaniem  Najbardziej cieszy nas stałość tej współpracy oraz wypracowane przez lata wzajemne zaufanie.

Co to znaczy, że zdjęcie jest dobre? Kiedy zdjęcie zaczyna być dobre? Można podać jakiś skończony zespół cech, które świadczą o jakości zdjęcia?

Tu dochodzimy do teorii względności  Każdy będzie oceniał zdjęcie według swoich miar. Przy ocenie estetycznej każdy kieruje się swoim gustem, a wszyscy jesteśmy osobami z już wyrobionymi gustami. Często dyskutujemy w biurze o zdjęciach i nie zawsze się zgadzamy. Zawsze jednak doceniamy dobry warsztat. Przeciętny Kowalski, który widzi zdjęcie na plakacie, billboardzie lub w magazynie, stwierdza, że jest ładne lub nie. Podobnie jest z nami, osobami biorącymi czynny udział w powstawaniu zdjęć. Z jedną małą różnicą - my zazwyczaj jesteśmy w stanie stwierdzić dlaczego tak jest. Patrzymy na światło, kompozycję, scenografię, modeli i ich przygotowanie, w tym stylizację, make-up, fryzury oraz na postprodukcję. Wyłapujemy niuanse, szybko widzimy gdy coś nie gra. To jest kwestia doświadczenia, od lat oglądania i tworzenia.
Jako, że fotografia jako medium i cały czas się rozwija, trudno wskazać skończony zespół cech. Inaczej ocenia się zdjęcie modowe, inaczej portretowe, a jeszcze inaczej packshot.
I tu powracamy do względności. Dobro fotografii ocenia się też pod względem potrzeb. 
Dla przykładu: klient oczekuje, że zdjęcia, które dla niego produkujemy będą na brief. Mają sprzedać produkt i kiedy to się stanie spełnią jego oczekiwania. Na tej podstawie wybiera fotografa i innych realizatorów. Fotograf również chce zrealizować brief, ale poza tym chce także dać klientowi coś od siebie. Dla niego zdjęcie będzie dobre jeśli spełni jego oczekiwanie pod względem artystycznym i będzie mógł je z dumą prezentować w swoim portfolio. 
Najczęściej efekt jest wypadkową oczekiwań wszystkich stron, mimo, że niekiedy mają inne cele i czym innych jest dla nich dobra fotografia. To jest oczywiście przykład z ogromnym uproszczeniem. Chciałem jednak pokazać,  że jest wiele aspektów i punktów widzenia na pojęcie dobrego zdjęcia.

Jak ocenia Pan dzisiejszą popularność darmowych programów do obróbki zdjęć, np. wszechobecne nakładanie filtrów? Możemy mówić tutaj o profesjonalnej fotografii?

Nakładaniu filtrów na zdjęcia do profesjonalnej fotografii jest bardzo daleko. Co nie znaczy, że samo zjawisko jest złe. Mnie osobiście bardzo cieszy, że zaczynamy dbać nawet w taki prosty sposób o jakość treści, które umieszczamy publicznie. To pokazuje, że generalnie coraz bardziej dbamy o estetykę, co samo w sobie jest już pozytywne.

Jak opisałby Pan znaczenie fotografii dla współczesnego marketingu?

Znaczenie się nie zmieniło. Jest to bardzo silny i uniwersalny środek wyrazu. Jak wspomniałem już wcześniej, zdjęcie jest najbardziej naturalnym środkiem dla odbiorców, przez co jest i będzie chętnie wykorzystywane przez agencje reklamowe i klientów.

Najlepsze komercyjne zdjęcia jakie Pan widział to?

Chyba jeszcze takie nie powstało. Muszę jednak zaznaczyć, że w reklamie bardzo cenię fotografię kreatywną, prostą w odbiorze. Dobrym przykładem są kampanie LEGO bazujące na prostych skojarzeniach i jednocześnie wspomnieniach z dzieciństwa, pokazujące jednocześnie kreatywność i nieskończoną wyobraźnię dzieci. Mimo, że same zdjęcia zrobione w ramach tej kampanii są technicznie proste, to są doskonałym przykładem na to, że kreacja w fotografii ma ogromne znaczenie. Zdjęcia zachwyciły i przyciągnęły uwagę ludzi na całym świecie.

Jaka jest różnica pomiędzy fotografią do projektów online a offline? Jest jakaś?

Pod względem produkcji i wykonania zdjęć nie ma to znaczenia. Nie potrafimy robić zdjęć w połowie dobrze. Zawsze dajemy 100% jakości. Różnica w dużej mierze zależy do klienta i jego wymagań. 
Większość projektów, które realizujemy na offline są jednocześnie adaptowane na online. Czasami też zdarza się, że klient jest tak zadowolony z  efektu, że na podstawie naszych materiałów, zrobionych do Intenetu, realizuje kampanie ATLowe.
Możliwości jakie daje Internet są jeszcze niezbadane i mam wrażenie, że zależą tylko od kreatywności i innowacyjności wszystkich twórców tego medium, w tym też mnie i Ciebie . Co za tym idzie, coraz częściej wyzwanie stanowią materiały robione do online’u. Cinemagraphy, zdjęcia 360, filmy 360, filmy interaktywne to chyba dopiero początek naszej przygody z produkcjami internetowymi!

Czy wideo i fotografie 360 mają szansę dalej się rozwijać i np. zdominować klasyczne zdjęcia w ecommerce?

Wątpię by wideo i fotografia 360 zdominowały klasyczną fotografię. W kampaniach odsłonowych zdjęcia są chyba cały czas najbardziej skuteczne. Na wideo trzeba się skupić. Często jest to forma denerwująca odbiorcę z różnych względów. Fotografia 360 wymaga zaangażowania, z czym  jest trudno. Nie od dziś wiadomo, że długotrwałe skupienie i zaangażowanie odbiorców to Święty Gral w marketingu internetowym. Klasyczna fotografia robi wrażenie w ułamku sekundy. Jest czytelna i prosta w odbiorze dla oka. Jeśli jest kreatywna, estetyczna i dobrze wykonana to potrafi skupić uwagę.

Jan Szczeniowski
Head of Production w firmie Makata Creative Group, będącej jednym z najstarszych i najbardziej doświadczonych, profesjonalnych, domów produkcyjnych na Polskim rynku. W Makacie realizuje sesje m.in. dla takich klientów jak: Adidas, Atlantic, Carlo Rossi, Garnier, Google, HBO, Head&Shoulders, Ikea, Kazar, Kompania Piwowarska, L’Oreal, Lay’s, mBank, Orange, Orlen, Pepsico, PGNiG, Pharmaceris, PKO BP, PKP Intercity, Play, W.Kruk, Wittchen, Yes.
Prywatnie, regularnie dba o zawyżanie statystyk czytelnictwa w Polsce – pochłania co najmniej kilka książek w miesiącu.
 

Brief

Profesjonalizm - sprawdzone rozwiązanie

czerwiec 2015

Od kilkunastu lat trwa cyfrowa rewolucja. Od ponad dziesięciu coraz więcej działań przenosi się do mediów społecznościowych. Około cztery lata temu tempo zmian przyspieszyło. Zastanawialiśmy się wtedy czy user generated content i przesunięcie budżetów z ATLu i BTLu na social media i content marketing zabije powoli rynek profesjonalnej fotografii. Nic bardziej mylnego, nie dość, że cały czas istniejemy, to mamy się coraz lepiej.

Jakość. To ona była zawsze granicą pomiędzy tym co profesjonalne a tym co amatorskie. To samo dotyczy fotografii. Nie chodzi tu tylko o jakość samego zdjęcia, ale dla klientów świadomych i wymagających istotna jest także jakość całego procesu powstawania zdjęcia, szczególnie reklamowego.

Gwałtowny rozwój fotografii cyfrowej i dostęp do niej dzięki smartfonom spowodował kilka lat temu powstanie tezy, że kontent generowany przez użytkowników wkrótce wyprze usługi profesjonalne. Do tego wielu klientów w czasie kryzysu cięło budżety na działania w ATLu, do którego powstawała większość kampanii reklamowych. Wydawnictwa także ograniczały budżety na produkcję sesji. Te trzy czynniki zapowiadały chude czasy zarówno dla fotografów jak i producentów sesji.

Spadki jednak były raczej pokłosiem kryzysu samego w sobie, a nie poważnych zmian na rynku. Brand managerowie szybko pojęli, że jeśli chcą dbać o jakość postrzegania ich marek to nie mogą podpierać się słabej jakości materiałami jeśli chcą zachować jakość spostrzegania brandu w mediach społecznościowych. Podobnie sprawa wygląda w przypadku content marketingu. Zarówno agencje jak i klienci są świadomi, że jakość treści musi być wysoka jeśli ma się przebić i być uznawana za wartościową.

Po bardzo krótkim czasie eksperymentów ze zdjęciami produkowanymi tylko chałupniczymi metodami klienci wrócili do sprawdzonych rozwiązań. Ma na to też oczywiście wpływ wspomniany wcześniej proces powstawania zdjęcia i tego jaką treść ono ma nieść. Ogromna większość wysokiej jakości user generated contentu to dzieło przypadku, na którym nie można polegać. Lata doświadczenia w planowaniu i realizacji kampanii pozawala nam na osiąganie i gwarantowanie wymaganych przez klientów efektów.

Ciekawe są też  trendy i różnice pomiędzy podejściem do fotografii, która ma pojawić się na billboardach, w prasie czy w kampaniach odsłonowych w Internecie, a tą która jest wykorzystywana w mediach społecznościowych. Widzimy tu dwa główne trendy. Pierwszy to udawanie wysokiej jakości materiałów, które mogliby zrobić internauci, ale w wykonaniu marki. Zdjęcia te często przypominają selfie lub swobodnie robione zdjęcia z życia codziennego. Zazwyczaj mają one charakter lifestyle’owy, duży luz i pozytywne emocje.
Na drugiej szali wagi leży fotografia, która ma wywołać słynny efekt WOW! Tu ważny jest pomysł i najwyższej jakości wykonanie. Co oczywiste wiele tu zależy także od kreacji ale nie bez znaczenia jest też odwaga klienta.
W przypadku content marketingu bardzo ważna jest jakość treści. W tym wypadku najczęściej robimy zdjęcia do materiałów poradnikowych. Oddzielną kategorią są zdjęcia celebrytów. Jak wiadomo, korzystają z nich w większości marki, które mają większe budżety i nie chcą ryzykować straty pieniędzy na słabej jakości materiał, ale także zaufania bohaterów swoich sesji i kłopotów związanych z autoryzacją zdjęć.

W ciągu ostatnich trzech lat jako Makata zrealizowaliśmy prawie sto sesji zdjęciowych przeznaczonych do publikacji w Internecie. Coraz częściej robimy sesje z przeznaczeniem tylko i wyłącznie do content marketingu lub social media. Dla nas to znak, że klienci doceniają jakość we wszystkich kanałach, którymi docierają do swoich klientów. A to dla całej branży fotografii reklamowej dobra wróżba na przyszłość!

Event Manager News

Makata Creative Group

czerwiec 2015

Makata to jeden z najstarszych, a co za tym idzie najbardziej doświadczonych, profesjonalnych, domów produkcyjnych na Polskim rynku. Specjalizuje się w produkcji eventowej i fotograficznej. Założycielem firmy jest jej CEO -Wiktor Zbroja, obecny w branży od niemal 20 lat. Początkowo zakładał, że firma specjalizować się będzie w produkcji fotograficznej. Szybko okazało się jednak, że sukcesy Makaty w tym zakresie mu nie wystarczyły a tylko pobudziły jego apetyt na kolejne wyzwania. Po latach obserwacji rynku rozszerzył swoją działalność o niezależnie działającą w ramach struktur Makaty, agencję eventową. Sukces udało się powtórzyć. Dziś Makata to rozpoznawalna marka znana klientom z najwyższej jakości obsługi na obu tych polach.

Agencja eventowa Makata specjalizuje się w organizacji imprez, konferencji, uroczystych gal, koncertów, bankietów, imprez tematycznych, otwarć obiektów, premier samochodowych, imprez integracyjnych, eventów plenerowych i w centrach handlowych oraz innych, niestandardowych przedsięwzięć wymagających indywidualnych rozwiązań.

Szefem działu eventowego jest Jacek Żerdziński, który pracuje w nim od samego początku i współtworzył go wspólnie z Wiktorem Zbroją. Znany na rynku jako bezkompromisowy perfekcjonista Jacek w szybkim tempie zaskarbił sobie sympatię i zaufanie szerokiego grona klientów oraz co równie istotne stworzył silny, stabilny i zgrany zespół.

Zespół ten to grupa prawdziwych pasjonatów, którzy kochają to co robią i angażują się w swoją pracę na co najmniej 100%. To także grupa ludzi, którzy się po prostu lubią a co za tym idzie każdego dnia są dla siebie wzajemną inspiracją. Przez klientów cenieni są przede wszystkim za doskonałą znajomość obszaru jakim jest branża MICE, kreatywność oraz perfekcyjne planowanie i realizowanie szytych na miarę strategii eventowych.

Na przestrzeni kilkunastu lat działalności Makata miała okazję pracować zarówno dla mniejszych firm jak również dla najbardziej rozpoznawalnych polskich i zagranicznych marek. Zrealizowała ponad sto różnych produkcji eventowych i kilkaset reklamowych sesji zdjęciowych. Wśród klientów firmy znajdują się takie marki jak: Adidas, L’oreal, Head&Shoulders, Swarovski, Whirpool, Zelmer, Oragne, Play, Plus GSM, Carlo Rossi, Coca Cola, Kompania Piwowarska, Reebok, Twój Styl, Pani, Elle, In Style, Malemen, Glamour, Gala, Witchen, Metro Group, Yves Saint Laurent, Giorgio Armani, Opel, Mitsubishi, Baumit, PKP, Soraya, IKEA, YES, Google, Kazar, Chanel, BBDO, Grey, Douglas, Orlen, Coffe Heaven, Media Markt, Publicis, Grandes Kochonos, Polsat, TVN, TVP, W.Kruk, PKP, Pharmaceris.

EventMapa

MAKATA producentem konferencji La Petit Marseillais

kwiecień 2015

MAKATA Creative Group była producentem wykonawczym konferencji prasowej wprowadzającej na rynek nową kompozycję żeli La Petit Marseillais. Organizatorem spotkania, które odbyło się 17 marca 2015 r. w restauracji Belvedere, była agencja Platinium Cast.

Premiera nowego zapachu La Petit Marseillais: cytryna-werbena odbyła się w formie warsztatów tworzenia własnego kosmetyku. Przybyło na nią ok. 150 dziennikarek i blogerek. Uczestniczki konferencji otrzymały do dyspozycji wysokiej jakości składniki naturalnego pochodzenia (w tym m.in. cukier brązowy, sól, olejki z ekstraktami, olejek migdałowy, algi morskie), z których samodzielnie stworzyły własne kompozycje peelingu do twarzy i ciała. Ponadto na konferencję zaproszono profesjonalną senselierkę, która opowiedziała gościom o zbawiennym działaniu składników żelu i podkreśliła m.in. aktywującą moc cytryny.

Dom produkcyjny MAKATA odpowiadał za kompleksową realizację działań w zakresie aranżacji scenografii, koordynacji techniki (nagłośnienia, oświetlenia, multimediów), projektu 3D oraz nadzoru nad przebiegiem całej konferencji.

Marketing przy Kawie

Ewa Chodakowska& #mygirls z marką Adidas

marzec 2015

Adidas wspólnie z Ewą Chodakowską do czerwca będzie organizować cykl warsztatów „Ewa & #mygirls”. Marka wprowadza też na rynek kolekcję na sezon wiosna/lato 2015.

Źródło: Marketing przy kawiewykonane na potrzeby kampanii reklamowej w prasie, na billboardach w największych miastach w Polsce, w materiałach PR oraz Internecie. Adidas wykorzysta je również do prezentacji nowej kolekcji w globalnych kanałach interaktywnych.
Zarówno kolekcja, jak i warsztaty skierowane są do aktywnych, lubiących sport kobiet. Ideą wydarzenia jest zjednoczenie dziewczyn, które uwielbiają uprawiać sport i preferują zdrowy tryb życia.

Produkcja sesji zdjęciowej: MAKATA Creative Group
Zdjęcia: Łukasz Pęcak
Postprodukcja: Final Touch.

Event Manager News

Premiera pierwszego na świecie hybrydowego SUV-a

styczeń 2015

W czerwcu 2014 r. MAKATA Creative Group zorganizowała na zlecenie firmy Mitsubishi Motors premierę dziennikarską pierwszego na świecie hybrydowego SUV-a ze stałym, elektrycznym napędem 4WD i generatorem prądu - Mitsubishi Outlander PHEV. Wydarzenie odbyło się w Modlinie.

Na czas premiery, do dyspozycji gości przygotowano niemal 20 Outlanderów. MAKATA zorganizowała nietypowe testy, podczas których przedstawiciele mediów mogli nie tylko sprawdzić jak prowadzi się najnowszy model Mitsubishi, ale również zrobić zdjęcia w pięknych okolicznościach natury i wziąć udział w specjalnie przygotowanych, kreatywnych atrakcjach na trasie.

Wśród wielu nietypowych zabaw dziennikarze mieli do wykonania m.in. takie zadania jak: odszukanie budki telefonicznej i odebranie tajemniczego telefonu ze wskazówkami oraz dojechanie do sklepu motoryzacyjnego gdzie na odpowiednie hasło otrzymywali paliwo do pokonania kolejnej trasy. Innym zadaniem było odszukanie na terenie Modlina mapy, na której należało zlokalizować Prochownię. Przy niej gościom podano numer odpowiadający kwocie w PLN, którą należało przeznaczyć na pełne naładowanie akumulatora w Mitsubishi PHEV.
Hybrydowy SUV Mitsubishi Outlander PHEV (z ang. Plug-in Hybrid Electic Vehicle) oferuje zasięg 824 kilometrów i pali 1,9 litra benzyny na 100 km. Dzięki takim osiągom, taniej eksploatacji i przeglądom, wysokiemu komfortowi i pełnej funkcjonalności SUV-a to pojazd adresowany do większości europejskich i polskich kierowców oraz wolny od największych wad dotychczasowych pojazdów hybrydowych, takich, jak mały zasięg, czy wysokie spalanie.

Poza testami, w ciągu dnia odbyła się również konferencja prasowa. Wieczorem zaproszeni goście bawili się wspólnie podczas przygotowanej, eleganckiej kolacji oraz podczas występu jednego z czołowych standuperów Polski – Kacpra Rucińskiego.

Dom produkcyjny MAKATA odpowiadał za kompleksową organizację wydarzenia, w tym m.in.: opracowanie koncepcji kreatywnej, wybór lokalizacji, cateringu i hotelu, zaaranżowanie scenografii i multimediów, pozyskanie i koordynację działań podwykonawców, realizację merytoryczną i techniczną, jak również obsługę PR, zapewnienie artysty, czy koordynację jazd testowych.

Za produkcję wydarzenia odpowiedzialni byli Jacek Żerdziński, szef działu eventowego w firmie MAKATA oraz jego zespół: Gabriela Kacperska, event manager i Judyta Nekanda-Trepka, junior event manager.